

W niewielkim miasteczku w województwie dolnośląskim, położonym nad Odrą i Oławą, znajduje się niesamowite miejsce, które powinien odwiedzić każdy miłośnik motoryzacji, zwłaszcza tej klasycznej.

Pomysł na stworzenie muzeum zrodził się w głowie Tomasza Jurczaka wiele lat temu. Ten prężny biznesmen i wizjoner od najmłodszych lat naprawiał samochody ze swoim ojcem, który pracował w fabryce ciężarówek w nieodległym Jelczu-Laskowicach. Pan Tomasz od ponad 30 lat kupuje i kolekcjonuje historyczne pojazdy w różnym stanie.

Do zbiorów trafiły zarówno auta do odbudowy, jak i pojazdy w doskonałym stanie technicznym, fabrycznie nowe, bez przebiegu czy z minimalną liczbą przejechanych kilometrów. Dziś w Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie na gości czeka 60 fabrycznie nowych samochodów, w tym m.in. maluchy, Polonez, Mazdy, Ford Sierra.

Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie to ponad 7000 metrów kwadratowych powierzchni. W dwóch halach ekspozycji obejrzeć można 459 samochodów, 100 motocykli, 192 rowery oraz 12 traktorów. Samych Fiatów 126p jest tutaj aż 55 egzemplarzy, w przeróżnych wersjach, z różnych lat produkcji. Wśród nich jest maluch sprowadzony z Jamajki. Jego właścicielem był… Bob Marley, słynny muzyki reggae. Jest też Fiat 126p, kupiony od właściciela, który trzymał go… w mieszkaniu – to ekspozycja pod hasłem: „Nie mówcie nikomu, że trzymam malucha w domu”.

W Oławie obejrzeć można nie tylko pojazdy. Jest tam także Muzeum PRL, w którym zgromadzono 33 tys. przedmiotów z tej epoki. Założyciele muzeum pieczołowicie odtworzyli miejsca znane z komedii Stanisława Barei, jak stół barowy z przykręconymi do blatu metalowymi miskami oraz łyżkami na łańcuchu. Powstała tam także Restauracja Oławka, w której zjeść można galaretę „zimne nóżki”, sałatkę jarzynową, pajdę chleba ze smalcem i ogórkiem, blok czekoladowy czy napić się popularnej w PRL oranżady. Tutaj niepodzielnie rządzi pani Danusia, niemal wprost przeniesiona z epoki, od której nieposłuszny klient może… oberwać ścierką po głowie.

Wyjątkowa kolekcja setek unikatowych pojazdów prowadzi zwiedzających przez dekady motoryzacji. Zauroczyć można się nie tylko legendarnymi klasykami, ale również całkiem współczesnymi pojazdami; można też zgłębić budowę silnika, poznać zasadę działania tłoków oraz cylindrów, przekonać się, jak wyglądał układ hamulcowy w zabytkowych pojazdach czy zajrzeć pod podwozie pewnej Mazdy. Ekspozycja została wzbogacona wieloma sekcjami tematycznymi i multimediami.

Prywatne muzeum to jednak nie tylko spełnienie marzeń kolekcjonera. To także obowiązek ratowania unikatowych klasyków. Najlepszym tego przykładem jest jedyny zachowany egzemplarz polskiego autobusu Bałtyk, który dzięki staraniom właściciela Weny trafił do Oławy. Aktualnie trwają prace nad zbudowaniem repliki tego pojazdu, gdyż oryginał, z uwagi na fakt wieloletniego stania pod chmurką, nie nadaje się do odbudowy. Za jakiś czas zwiedzający będą mogli obejrzeć w ramach ekspozycji dwa Bałtyki – oryginalny i jego wierną kopię.

Fachowa ekipa mechaników z Oławy, pod wodzą kultowej dla tego miejsca postaci – pana Leszka, z pomocą sympatycznego Darka zwanego „Pendzlem” i innych specjalistów, pracuje w dwóch warsztatach jednocześnie nad wieloma projektami. Wśród nich jest Budołaz – jeden z dwóch zachowanych prototypów uterenowionej ciężarówki, zwany potocznie polskim Unimogiem. Dziełem tutejszych mistrzów jest też Syrena 607/608 - odbudowany w Oławie jedyny ocalony prototyp Syreny z nadwoziem typu hatchback.

Misją muzeum jest nie tylko gromadzenie i ochrona dziedzictwa motoryzacyjnego, ale także dzielenie się nim z gośćmi. Wena to obiekt bardzo nowoczesny, multimedialny, podążający za oczekiwaniami zwiedzających. Organizowane są interaktywne wystawy, warsztaty i wydarzenia. Nawet wchodząc do toalety można usłyszeć jak… uruchamiany jest silnik malucha, a zamiast glazury na ścianach wiszą wizerunki motoryzacyjnych klasyków.

Starszym fanom motoryzacji może się zakręcić łezka w oku, młodsi zobaczą, jakimi pojazdami poruszali się ich rodzice czy dziadkowie. A na zmęczonych zwiedzaniem czeka Bar z Żuka – zlokalizowana przy wejściu do muzeum część restauracyjna, w której można zjeść pyszny, domowy obiad, np. ręcznie lepione na miejscu pierogi czy znakomitą zupę gulaszową.

Warto też udać się do sklepu z pamiątkami po gadżety, związane z tym wyjątkowym, fascynującym miejscem.